Owocowe trio, czyli Kallos Banana, Cherry i Blueberry




Te 3 maski pozwolę sobie zestawić w jedną, zbiorczą recenzję, ponieważ każda z nich zadziałała na moje włosy dokładnie tak samo. Różnią się one jedynie zapachem, składem i trochę dostępnością (Blueberry nie widziałam jeszcze w Hebe, może w Waszych Hebe są?, za to Banana i Cherry też pojawiały się w Hebe stopniowo, najpierw pojawiła się Banana, później Cherry). W Hebe dostępne są one również tylko w dużych 1000ml opakowaniach, w standardowej dla Kallosów cenie, czyli około 10-12 zł za takie opakowanie. Od niedawna pojawiły się również w mniejszych opakowaniach (275 ml), ale póki co takie widziałam tylko w internecie, może z czasem pojawią się również stacjonarnie w sklepach. Na stronie internetowej Drogerii Natura również jest dostępny Kallos Blueberry, ale jak wygląda z tym w stacjonarnych sklepach nie mam pojęcia, dawno w Naturze nie byłam. Wszystkie 3 maski posiadają standardową, kremową konsystencję.



Co do zapachów to Banana pachnie bardzo intensywnie bananem, ale niestety takim bardzo sztucznym, chemicznym.. Cherry owszem ma zapach wiśni, ale dość słaby i również sztuczny, chemiczny. Mimo to oba te zapachy przypadły mi do gustu. Natomiast Blueberry nie pachnie w ogóle owocowo. Jeśli liczycie na jagodowy zapach to się niestety rozczarujecie. Maska ta posiada delikatny, typowo kosmetyczny zapach, ciężko go do czegoś porównać. Jak dla mnie jest taki trochę nijaki, ale też nie przeszkadza. Wszystkie 3 maski kupiłam w dużych 1000ml opakowaniach i nie żałuję tych zakupów. Banana i Cherry już zużyłam, ale nie wykluczam, że jeszcze kiedyś trafią na moje włosy, a Blueberry mam jeszcze pół opakowania. Przejdźmy zatem do oceny masek. Zacznę od tego co je różni, a więc składy: 


1. Banana

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Olea Europaea Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Musa Sapientium Fruit Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Acsorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisoth Iazolinone, Methylisothiaz Olinone.

W składzie znajdziemy oliwę z oliwek (Olea Europaea Oil), sylikony (Cyclopentasiloxane, Dimethiconol) oraz ekstrakt z banana (Musa Sapientium Fruit Extract). Niestety tytułowy banan znajduje się dopiero za zapachem (parfum), a więc w śladowych ilościach.. I to chyba jest największy minus tej maski.




2. Cherry

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Prunus Avium Seed Oil, Parfum, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone.

Skład tej maski jest typowo emolientowy. Po za emolientami (Cetearyl Alcohol, Prunus Avium Seed Oil) znajdziemy w nim również sylikony (Cyclopentasiloxane, Dimethiconol). Tytułowa wisienka, a dokładniej ekstrakt z jej pestek (emolient: Prunus Avium Seed Oil) znajduje się przed zapachem (parfum), a więc jest go w masce dużo więcej niż banana w bananowej. 




3. Blueberry


Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Persea Gratissima Oil, Parfum, Vaccinium Myrtillus Extract, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Propylene Glycol, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCl, Maltrodextrin Sodium Starch, Octenylsuccinate Silica, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.


(Niestety nowe opakowania Kallosów mają błyszczącą etykietkę, która wszystko odbija jak w lustrze, więc ciężko wykonać wyraźniejsze zdjęcie)

Ta maska również jest typowo emolientowa, w dodatku wzbogacona olejem awokado (Persea Gratissima Oil). Niestety tytułowa jagódka (Vaccinium Myrtillus Extract) znajduje się za zapachem (parfum), a więc podobnie jak w wersji Banana jest jej śladowa ilość. W składzie znajdziemy ponadto sylikony (Cyclopentasiloxane, Dimethiconol). 

Wszystkie maski użyłam standardowo, a więc na umyte włosy, trzymałam na głowie przynajmniej godzinę, czasem zdarzało się dłużej, po czym spłukiwałam nakładałam Mythic Oil i suszyłam suszarką. Niestety zapachy masek nie utrzymywały się na włosach po spłukaniu, a szkoda bo Banana i Cherry podobały mi się. Samo działanie maski na włosy było dobrze widoczne. Włosy były dociążone, nawilżone, wygładzone, lśniące, nie puszyły się, nie odstawały oraz były łatwe do rozczesania. Nawet po spaniu na drugi dzień wyglądały całkiem nieźle, nie były zbytnio splątane. Masek używałam i solo, i z racji tego, że lubię testować różności, trafiały one również do moich mieszanek. Z tych 3 masek jestem bardzo zadowolona, jednak nie są to jeszcze te ideały, które zrobią na moich włosach taki efekt wow, że zostanę z nimi na zawsze i nie będę chciała już żadnej innej maski. Takiej idealnej jeszcze nie znalazłam, kto wie może kiedyś na taką natrafię.

Jeśli chodzi o działanie to stawiam te wszystkie 3 maski na tym samym miejscu. Jeśli o zapach to najbardziej do gustu przypadła mi maska Banana, a najmniej Blueberry. Z kolei pod względem składu najlepiej jak dla mnie wypada Cherry, a Blueberry i Banana porównywalnie. Polecam wszystkie 3 maski, myślę że nadadzą się one do większości rodzajów włosów. I zapewne każda włosomaniaczka znajdzie zapach, który jej odpowiada. Jeśli lubicie mocne i owocowe zapachy to polecam szczególnie Banana.

Plusy:
-Cena
-Konsystencja
-Dostępność (z wyjątkiem Blueberry)
-Wydajność
-Ułatwia rozczesywanie
-Przyjemny zapach (Banana i Cherry)
-Dociąża włosy
-Nawilża włosy
-Wygładza włosy
-Skład (Cherry)

Minusy:
-Nietrwały zapach, nie utrzymuje się na włosach po spłukaniu
-Dostępność (Blueberry)
-Skład (Banana, Blueberry)

Komentarze